Mój typowy dzień podczas sesji. Jak zdać sesję

-typowy-dzień-by-zdać-sesję-studentka-z-warkoczem

O tym jak zdać sesję już pisałam. Ale dzisiaj skupimy się na sobie, a nie na technikach. Kiedy myślisz o studencie w sesji wyobrażasz sobie zmęczonego życiem, nieświeżego człowieka, w którego krwiobiegu krąży czysta kofeina. Gdy zapytasz go o dzień tygodnia, usłyszysz „Jakie dziś ma znaczenie, wobec nieuchronnego końca świata?” No to tak nie zawsze wygląda.

„Zdać sesję nie jest łatwo, a nawet wręcz przeciwnie.” – rzekł ktoś kiedyś. Jeśli jesteś ze mną trochę dłużej, wiesz, że nie jestem fanką uczenia się przez cały dzień i przez całą noc. Zdecydowanie bardziej wolę metody efektywnej nauki i mnemotechniki. No i przede wszystkim wolę się rozwijać, niż bez sensu czytać po raz 10 te same notatki(nie, to już nic nie da). Dlatego dzisiaj chcę ci pokazać jak wygląda mój dzień podczas sesji.

Dzień dobry!

Myślę, że skupianie się na konkretnych godzinach jest bez sensu. Każdy z nas ma inny rytm dnia i choć bardzo chciałabym wstawać o 5 rano, to nie umiem się na to przestawić. Ale do brzegu!

Zaraz po przebudzeniu piję szklankę wody i idę się ogarnąć po nocy. Potem szykuję sobie śniadanie i kawę. Kiedy moja owsianka i kawa stygną, włączam się do sieci, żeby posprawdzać maile i generalnie ogarnąć świat online. Lubię się z niego czasem wyłączyć, ale jakby nie patrzeć bloguję, a co za tym idzie, muszę być w internecie. To też moment, kiedy w dużej mierze ogarniam wiadomości od znajomych. Spoglądam też w plan dnia w moim bu-jo i decyduję od czego zacznę.

W kwestii ubioru polecam nie wybierać jednak mięciutkich i przyjemnych dresów. Nie wiem, czy na ciebie to też tak zadziała, ale ja mam większą motywację do pracy wtedy, kiedy jestem „przygotowana na wyjście”. Dresy wzmagają u mnie stan leniwej buły. A przecież podczas sesji nikt nie chce być leniwą bułą. Zdać sesję jest o wiele łatwiej, kiedy jednak wykazujemy choć minimum produktywności 😀

Gotowi do startu? Start!

Teraz nadchodzi czas pracy właściwej. Staram się pracować w blokach czasowych, które wynoszą maksymalnie 45 minut, a zazwyczaj oscylują między 25 a 30 minut. Dlaczego tak „krótko”? Pozwala to na utrzymanie stanu skupienia, a dzięki temu więcej pamiętam. Po tym czasie robię krótką 5-7 minut przerwę. Po 4-5 takich blokach robię dłuższą przerwę. Tak, masz rację. To zmodyfikowana pode mnie metoda Pomodoro.

Podczas przerwy staram się chodzić po mieszkaniu, otworzyć okno, trochę się po-gimnastykować. W tym czasie robię sobie zazwyczaj coś do picia lub po prostu piję wodę. Pamiętaj o nawadnianiu ze względu na to, że Twój mózg składa się w większości z wody!

Samej nauce, bez przerw, w okresie takim stricte sesyjnym, kiedy nie mam już zajęć, staram się poświęcić 4-6 godzin.

I co potem?

Potem, proszę Państwa, odpoczynek! Tak, takie mityczne coś, o czym powinniśmy pamiętać, zwłaszcza w trakcie sesji! Odpoczynek to czytanie książek, to rozmowa z drugą realną osobą, planowanie, pisanie, malowanie. Wszystko co sprawia ci frajdę!

Odradzam jednak za długie wgapianie się w ekran czy to telewizora, czy laptopa czy telefonu. Będzie cię to rozpraszać i utrudniać ci ogólne skupienie. Polecam natomiast ćwiczenia fizyczne! Gdy przez spory czas siedzisz, mięśnie są spięte, bolą i jest generalnie niewygodnie. I choć osobiście jestem typem raczej niesportowym, to w trakcie sesji staram się tak co dwa-trzy dni ćwiczyć. Choćby 15 minut! Po tym wszystkim, najpóźniej o północy, kładę się spać, a następnego dnia powtórka 😉

Co jeszcze?

W kwestii obiadów: Staramy się z chłopakiem gotować na dwa dni i się tym wymieniać. Przygotowywane w sesji posiłki powinny być szybkie, ale i wartościowe! To nie powinien być fast food ani zupka chińska. W internecie znajdziesz całe mnóstwo przepisów na szybkie i smaczne dania.

Zastanawiasz się pewnie co jest nie tak. Skoro uczę się 4-6 godzin, śpię średnio 8. To zostaje mi jeszcze lekko licząc 10 godzin doby! Dolicz sobie do tego przerwy, poranną i wieczorną toaletę, czas na jedzenie i odpoczynek. Poza tym trzeba ogarnąć jeszcze życie pod tytułem zrób zakupy, zrób pranie itp.

Lepiej mieć też taki „czas awaryjny”. Gdyby coś szło wolniej, niż zakładałaś lub gdybyś się poczuła gorzej i potrzebowała po prostu odpocząć. Ten czas, który Ci pozostanie, możesz przeznaczyć na powtórki, na czytanie, na dodatkową naukę.

Podsumowanie

Z dobrą organizacją nie jest trudno zdać sesję. Pamiętaj tylko, że to nie jest czas wyścigów i przechwalania się tym, kto więcej się uczył i kto mniej spał. To, że mniej się uczysz, nie znaczy, że wiesz mniej. I na odwrót! Mam nadzieję, że mój dzień podczas sesji zainspirował cię choć trochę! Koniecznie daj mi znać w komentarzu, jak wygląda Twój dzień podczas sesji!

Ściskam,
Ola!