Ogarniam się na studia, czyli organizacja po studencku!

ogarniam się studentka z warkoczem

Czasem to prawdziwa żonglerka. Co zrobić, jak zaplanować, co wybrać? A jeśli w grę wchodzi jeszcze praca lub pasje organizacja staje się jeszcze trudniejsza. Ale idzie październik, dlatego ogarniam się i Ty dzięki temu wpisowi też to zrobisz!

Post powstał we współpracy z ogarniamsie.pl

Już za kilka dni uczelnia, która przyniesie ze sobą rewolucję. Nieważne, czy idziesz na pierwszy rok, czy wracasz po raz kolejny. Trzeba się na nowo przyzwyczaić do zupełnie innego planu, czasem również do innych ludzi. Dodatkowe zajęcia nie ułatwiają całej sprawy. Bez dobrej organizacji, trudno będzie to wszystko ogarnąć. Dlatego mam dla Ciebie kilka porad!

Określ, gdzie jesteś

Pierwszym krokiem jest oczywiście określenie tego, w jakim miejscu się znajdujesz. Mówiąc prościej, określ swój kontekst! Ile dni spędzasz na uczelni? Ile zajmuje Ci dojazd? Czy dodatkowo pracujesz? A może pracujesz nad super-ważnym-tajnym-projektem? Zastanów się ile i jakich ról pełnisz oraz jak się czujesz w tym miejscu. Może Ci w tym pomóc określenie swojego level 10 life, czyli poziom zadowolenia z poszczególnych części Twojego życia.

Dzięki tej wiedzy łatwiej będzie Ci ułożyć sobie plan dnia i aktywności. Będziesz też wiedzieć, jak to, co robisz, wpływa na Twoje ogólne zadowolenie z życia.

Zaplanuj odpoczynek! Teraz.

To coś, nad czym ostatnio bardzo mocno pracuję. Mieć wolne i to bez wyrzutów sumienia. Pewnie czytałaś to milion razy, ale na odpoczynek nie trzeba zasłużyć. A jeśli go nie zaplanujesz, to zawsze będzie coś do zrobienia. Mniej lub bardziej ważnego. Możesz ustalić cały dzień w tygodniu albo chociaż wyłuskać kilka godzin na robienie tylko tego, co Ty chcesz. Podpisz też umowę ze sobą, że tego odpoczynku nie da się wykasować! Ewentualnie troszkę przesunąć! Plusem takiego ustalenia wolnego dla siebie, że musisz tak zaplanować działania, żeby serio mieć ten czas. Jeśli tego odpoczynku nie zaplanujesz, to Twoje baterie prędzej czy później się rozładują do 0, a wychodzenie z tego stanu jest bardzo trudne. Dlatego już w tym momencie zapisz sobie, kiedy masz wolne, zwłaszcza, jeśli uczelnia to nie jedyne Twoje zajęcie.

Cele są ważne!

Ogarnienie studiów i życia to też cele, które masz na nadchodzący rok akademicki. Jako weteranka studiowania (właśnie zaczynam 6 rok 🙈), która jeszcze to łączy z pracą, podpowiem Ci, że warto określić cele, jeszcze zamin zaczną się studia. Dobrze też określić je z głową.

Cele określane metodą SMART są super, ale dziś polecę Ci bardziej metodę OKR, czyli objective key resultus. Objective to Twój cel. Stan, który chcesz wywołać. Fajnie by było, gdyby był możliwie obiektywny, czyli bardziej „spełnienie wymagań potrzebnych do stypendium” niż „dostanę 5 z przedmiotu, który kończy się egzaminem opisowym”. Key results to jednocześnie wskaźnik, jak idzie Ci realizacja celu, ale z drugiej to kroki, które musisz podjąć, żeby go realizować.

Zostańmy przy przykładzie stypendium (wymagania sobie wymyśliłam, żeby pokazać Ci, jak to może wyglądać):

  • O: spełnienie wymagań potrzebnych do stypendium
  • KR:
    • osiągnięcie średniej X
    • wygłoszenie 2 referatów na konferencjach ogólnopolskich
      • wysłać abstrakty na 5 konferencji
    • wolontariat w Y
      • wysłać podanie
    • artykuł naukowy do Z
      • wybrać temat
      • skonsultować z A
      • wysłać do miesięcznika B

Kiedy będziesz mieć rozpisany cel i kluczowe rezultaty, podziel to na jeszcze mniejsze (czyli na kwadratowe punktory). Rozpiszesz sobie cel na małe kroki lub jak kto woli żaby, i szybko je wykonasz, a cel nie będzie już taki straszny i odległy!

ogarniam się studentka z warkoczem

Wioska wsparcia

Coraz częściej widzę, że do niektórych czynności potrzebujemy „wioski wsparcia”. To człowiek lub kilku człowieków, którzy rozumieją naszą sytuację, bo albo są na tym samym etapie, albo już go przechodzili. Wioska wsparcia poratuje dobrym słowem, ojoja, kiedy trzeba będzie, a także podzieli się notatkami lub poradami jak przeżyć dany przedmiot! „Posiadanie” takich wspierających osób w otoczeniu, będzie miało pozytywny wpływ na Twój komfort psychiczny, bo wiesz, że nie jesteś w danej sytuacji sama!

Nie wyrabiaj „dupogodzin”

Jeśli już studiujesz, wiesz, czym są okienka. Jeśli nie – to takie zazwyczaj dłuższe przerwy między zajęciami. Z jednej strony wolne, a z drugiej nie zawsze w ich czasie opłaca się wracać do domu. Co w tym czasie robią studenci? Bardzo często scrollują. I jakby been there, done that i wciąż zdarza mi się to robić, ale kiedy się na tym łapię, staram się zająć czymś innym. I nie chodzi o to, żeby przeglądać sobie internetów, tylko żeby robić to bardziej świadomie. A wszystkie przerwy, powroty do mieszkań w zakorkowanych miastach, czy nawet wykłady, z których niewiele wynosisz uczynić przyjemniejszymi.

Możesz się przejść, poczytać książkę, zrobić listę zakupów, posłuchać relaksującej muzyki, rozplanować coś, przemyśleć, podszkolić język. Lista jest otwarta i z chęcią poczytam, co Ty robisz w tym czasie!

Ogarniam się, czyli sztuka rytuałów

Wiesz, że nie ma jednej uniwersalnej metody ogarniania? Też mi przykro, ale przyznasz, że ma to swoje plusy! Nikt Ci nie zabroni wymyślić innowacyjnej metody ogarniania ani dostosować tej już istniejącej w pełni do siebie. Nie ma też nic złego w zmianie metody! Lepiej ją po prostu dobrać do momentu, w którym się znajdujesz. Raz lepiej sprawdzi się jedna metoda, raz zupełnie inna. Testuj i dostosowuj!

Okej, ogarnianie to jedno. Gorzej z realizacją. Bo lista zadań może przytłaczać. Może być na niej coś, czego się obawiasz lub co Cię stresuję. To całkowicie normalne. Może Ci się też po prostu nie chcieć! Dlatego warto wypracować sobie schematy/rytuały, które ułatwią Ci działanie w sytuacjach, kiedy nie bardzo możesz odpuścić. Pamiętaj jednak, żeby mimo to szanować swoje granice i zdrowie!

Start rakiety

Jeśli nie chce Ci się wziąć za zadanie, wyobraź sobie, że jesteś rakietą kosmiczną. Jej start zazwyczaj jest wielkim wydarzeniem, a w dodatku bardzo kosztownym. Dlatego weź głęboki oddech, poczuj się jak taka rakieta, świetnie przygotowana do startu, odlicz od 5 do 0 i wystartuj z działaniem.

Metoda Pomodoro

Choć jest już chyba wszystkim znana, cały czas zyskuje na popularności. Pracujesz w blokach czasowych, zazwyczaj 20-45 minut, po których następuje krótka przerwa. Po 4-5 blokach pracy jest moment długiej przerwy. Fajnie by było, gdybyś na ten moment pracy/skupienia odcięła się od zewnętrznych bodźców.

Godzina skupienia

To inny wariant pomodoro, który ogarnęłam dzięki Natalii Dołżyckiej z Life Geek. Pracujesz przez godzinę w maksymalnym skupieniu, a potem robisz przerwę. Co ważne, taka godzina jest dość mocno wyczerpująca, więc nie ma opcji, żebyś efektywnie przepracowała tak np. 8h. 4 to raczej taki maks.

Nagroda

Może być elementem grywalizacji, ale nie musi. Nagroda czekająca po wykonaniu zdania po prostu motywuje. Odcinek serialu? A może wyjście na masaż? Dostosuj nagrodę do wielkości zadania i swoich upodobań. Pamiętaj tylko, że na odpoczynek czy jedzenie nie trzeba zasłużyć!

Najgorszy scenariusz

Metoda najgorszego scenariusza sprawdza się, kiedy mam do wykonania jakieś przerażające mnie zadanie. Co najgorszego może się stać, kiedy je wykonam? Puść wodze fantazji i wymyśl absolutnie najgorsze, co może się wydarzyć. Włącznie z mieszkaniem pod mostem. Zdystansuj się od tego na moment, a potem pomyśl, jaka jest realna szansa na ten właśnie najgorszy scenariusz? Jeśli włączył Ci się katastrofizm, to uspokoję Cię: ta szansa jest bardzo mała! O wiele większa jest na to, że wszystko pójdzie po Twojej pozytywnej myśli.

Publiczna deklaracja

Niektórych to motywuje, innych nie. Musisz przetestować na sobie. Publiczna deklaracja dla części jest czymś w rodzaju zewnętrznej presji – „okej, zobowiązałam się przed X, Y, Z, trochę głupio byłoby się nie wywiązać”. Albo przegapić deadline. Nie mniej, może działać całkiem motywująco. Podobnie zresztą jak sam deadline.

Ogarnij się i przestrzń

Czasem, żeby się wziąć do pracy, trzeba zacząć od maleńkich rzeczy. Porzucić wygodny, mięciutki dres, zrobić małe porządki na biurku czy w pokoju lub zacząć od drobnych zadań, które nie zajmą Ci dłużej niż 2-5 minut. Szybkich kilka zrobionych rzeczy, rozruch niczym rozgrzewka podczas treningu zrobiony i można ruszać na wielkie zadania!

Grywalizacja

Nie pamiętam, gdzie spotkałam się z tym po raz pierwszy. Teraz metoda grywalizacji staje się coraz popularniejsza dzięki książce Pawła Tkaczyka, o jakże zaskakującym tytule, „Grywalizacja”. Chodzi o to, żeby tak projektować zdania, które masz zrobić, żeby przypominały Ci grę/rywalizację. Adrenalina rośnie, chęć wygranej również. Łańcuch produktywności czy praca na czas to tylko przykłady. Zastanów się, jak dane zadanie możesz przerobić na rywalizację z samą sobą! Co powiesz na wyzwania pt.: odhaczenie całej listy to-do?

Dlaczego Ogarniam się?

Skoro mówimy już o odhaczaniu zadań na liście to-do, nie mogę nie powidzieć o narzędziach, z których korzystam. Jeśli jesteś ze mną dłuższy czas, wiesz, że jestem wielką fanką bullet journalu, bo mogę sobie dopasować rozkład tygodnia czy miesiąca do tego, co się aktualnie dzieje. Ale to sprawia, że nie mogłam go sobie zaplanować do przodu.

Kiedy w marcu doszło mi więcej pracy, bujo niestety przestał się sprawdzać. Trzy miesiące po rozpoczęciu roku miałam do wyboru mnóstwo przecenionych kalendarzy, które były do niczego – mało miejsca na notatki, zmarnowanie papieru na 3 miesiące. No i wtedy miałam tendencję do porzucania kalendarza, więc poszukiwałam czegoś, co wciąż będzie się super sprawdzało, nawet jeśli to porzucę i wrócę po czasie.

Postawiłam na planer z Ogarniamsię.pl. Jest niedatowany i, co jest mega przydatne, mogę sobie dobrać do niego dodatki, które ułatwiają planowanie. Personalizacja od okładki do okładki! Wtedy postawiłam na dodatki w postaci planera bloga i dodatkowe kartki w kropki (zapisane pomysłami i notatkami ze spotkań!). Papier bardzo dobrze radzi sobie pisaczkami i naklejkami. No i ma mnóstwo miejsca na zapiski i listy zadań, co sprawia, że ogarniam się jeszcze lepiej!

Planer studenta z Ogarniam się

Dlatego, kiedy Julia zgłosiła do mnie z planerem studenta, wiedziałam, że chcę go przetestować! Czym różni się od poprzedniego? Jest datowany – co bardzo ratuje mi 🍑 od kiedy założyliśmy firmę i trzeba pamiętać o różnych datach i różnych momentach… często w dość odległych terminach. Ma widok na cały miesiąc i rok akademicki, a właściwie od sierpnia do końca lipca 2023! Możesz wybrać opcję dzienną lub zaoczną studiów i wtedy jego wnętrze jest dostosowane do trybu. Plan nauki i powtórek? Jest! Daty zjazdów i szczegóły przedmiotów? Są! Planer projektu? Oczywiście! Ogarniam się serio zadbało o szczegóły! Dodatek „Praca dyplomowa” pozwala zapanować nad całym procesem pisania od tematu po bibliografię, a mnie przyda się szczególnie, bo za moment wybieram seminarium!

Ale czy planer się sprawdzi podczas codziennego użytkowania? W torbie studenckiej przecież różnie bywa… Cóż, całkiem przypadkiem przetestowałam to tuż po przyjściu planera do mnie. Postawiłam na nim kubek z kawą, która, jak się okazało, wcześniej się rozlała. Papier poradził sobie całkiem dobrze. Poza tym noszę go ze sobą w torbie i nic się z nim nie dzieje. Przetestowałam twardą okładkę (w planerze z marca) i miękką (w studenckim) – obie dają radę! Planery nie są ciężkie i mają kopertę na końcu! Ja wybrałam wersję na kole, ale są też inne opcje!

ogarniam się studentka z warkoczem

Planer idealny na studia

Więc jeśli szukasz fajnego i przemyślanego planera, który pomoże Ci zorganizować się na studiach, wybierz planer studenta z Ogarniam się! A jakie Ty masz sposoby na zorganizowanie się na studiach? Napisz w komentarzu i wesprzyj innych studenciaków!

 1,138 Wszystkie wyświetlenia,  12 views today

 1,137 Wszystkie wyświetlenia,  11 views today