Nauka w domu – przydatne rady

nauka w domu studentka z warkoczem

Nauka w domu dotychczas kojarzyła się głównie z nauczaniem indywidualnym lub nauką na „zwykłe zajęcia”. W ostatnim czasie znaczenie „zwykłe zajęcia” trochę się zmieniły, bo teraz oznaczają elearning i praktycznie samodzielną naukę w domu. I choć to spełnienie marzeń introwertyków, nie każdy jest przyzwyczajony do takiego trybu pracy.

Nauka w domu może być bardzo efektywna lub w ogóle nie spełniająca swojej roli. Nie od dzisiaj przecież studenci są podzieleni na tych, którzy uczą się w bibliotekach i na tych, którzy uczą się w domach. I rzeczywiście, studenci w tej sytuacji mają o wiele łatwiej. Dlatego dzisiaj przychodzę z odsieczą wszystkim tym, którym nauka w domowych warunkach sprawia trudność.

Problemy z nauką w domu

Kiedy ostatnio na moim Instagramie zapytałam was, jakie macie problemy z nauką w domu, pojawiła się cała masa odpowiedzi. Sporo odpowiedzi się pokrywało. Pisaliście, że nie możecie się skupić, że jesteście rozleniwieni, że domownicy przeszkadzają. Nie oszukujmy się, obecna sytuacja nie jest zwyczajną. W momencie, nawet całe rodziny zostały w domu(bardzo słusznie zresztą!) i muszą się nauczyć pracować.

Nauka w domu może być błogosławieństwem lub przekleństwem. Wszystko zależy od naszego podejścia. Dzisiaj przemycę kilka sposobów na to, jak pracować bardziej efektywnie i przede wszystkim pomóc samej sobie. Co ważne, te rady można wykorzystać w każdym czasie, bo dotyczą nauki w domu w ogóle, a nie tylko podczas kwarantanny.

Plan dnia

Kiedy chodzisz do szkoły czy na uczelnię masz wyznaczone godziny zajęć i to im się musisz podporządkować. Podczas nauki w domu, o ile nie masz zajęć na żywo w ramach e-learningu, masz cały dzień na wykonanie tych zadań. To sprawia, że rozwlekasz je na cały dzień. I wtedy owszem, jesteś zajęta cały dzień, ale realnie pracowałaś o wiele wiele mniej. Ustal sobie sztywne godziny podczas których się uczysz i podczas których odpoczywasz. To pozwoli zachować balans.

Nauka w domu – wyznacz priorytety

Kiedy już masz dzień podzielony na strefy pracy i odpoczynku, czas wyznaczyć listę zadań. Z tej listy wybierz 1- 3 priorytety, czyli najważniejsze zadania. Nie musi udać ci się wykonać całej listy, ale najważniejsze, żeby te 3 rzeczy zostały zrobione.

Dres to twój kres

Zrobiłam sobie taki mały eksperyment. Jednego dnia ubrałam się w jeansy i bluzkę, tak, że byłam w każdym momencie gotowa na wyjście. Zrobiłam wtedy jakieś 3/4 listy zadań, które zaplanowałam. Drugiego dnia, ubrałam się w ulubione mięciutkie dresy i zwykłą koszulkę. Zrobiłam tylko połowę listy zadań, a do tego byłam strasznie rozmemłana. Wniosek z mojego mikro-eksperymentu jest prosty: strój ma wpływ na nasze samopoczucie i chęci do pracy. Jeśli chcesz pracować efektywniej, może warto zmienić „podomowe” ubranko? 😉

Nie przeszkadzać, uczę się

Wydaje się, że nauka w domu, to żadne zajęcie. Przecież można w każdej chwili przerwać ci twoje zajęcie i poprosić, żebyś coś zrobiła. I o ile faktycznie chodzi o jakąś pomoc, to okej, ale piętnaste zawołanie cię żebyś zobaczyła coś w TV albo kolejny filmik ze śmiesznym kotem to stanowcza przesada. Poinformuj rodzinę, że teraz w tym momencie idziesz się uczyć i mogą ci przerwać tylko kiedy chodzi o coś ważnego. Spróbuj im powiedzieć, że nauka w domu to twój rodzaj pracy i musisz się na tym skupić. Możesz też wywiesić karteczkę na drzwiach pt.: „Nie przeszkadzać”.

Usiądź tyłem do drzwi

Oczywiście jeśli to możliwe. Patent sprawdzony w trakcie nauki wydziałowej podczas sesji. Ludzi multum, co chwilę ktoś wchodzi, wychodzi, rzuca cień. I to wszystko rozprasza! A ciebie trafia szlag, bo siódmy raz czytasz akapit i wciąż nie wiesz o co chodzi. A wystarczyło usiąść tyłem i po prostu nie widzieć tych wszystkich ruchów, które dotychczas wkurzały.

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się tym wpisem ze znajomymi. Będzie mi jeszcze milej, jeśli dzieląc się nim oznaczycie mnie . Dlatego zachęcam do polubienia moich profili w mediach społecznościowych, to tylko dwa kliki!
Facebook:
klik!
Instagram:
klik!

Nauka w domu a dźwięki ciszy…

Choć bardziej niż ciszy, domowego gwaru. Tu coś puknie, stuknie, spadnie. A tobie wzrośnie. Ciśnienie do 200 i chęć pozabijania wszystkiego wkoło. I niby te dotychczas nieszkodliwe dźwięki, stają się gwoździem do trumny, guzikiem zapalnym i wybuch pewny jak amen w pacierzu. I nie pomogą medytacje, stanie na głowie i ziółka na uspokojenie, co to ciotkę Hermenegildę ze wszystkich trosk uleczyły. Zamiast magicznych ziółek polecam: słuchawki z muzyką, słuchawki bez muzyki, słuchawki wygłuszające lub zatyczki do uszu. Uwaga jednak na to ostatnie! Dźwięk przepływu własnej krwi też potrafi wkurzyć. Ewentualnie się można wyprowadzić, ale w obecnej sytuacji, chyba zatyczki będą lepsze.

Wystartuj w kosmooooooooos!

To metoda, o którą pokazywałam na Stories podczas „Pomocnika naukowego”. W ogóle u mnie na insta można znaleźć fajne rzeczy 😎 Wracając, tę metodę znalazłam gdzieś w internecie, ale niestety nie pamiętam kto był autorem (a z chęcią go tu uwzględnię!). W każdym razie, metoda polega na tym, że wysłanie rakiet w kosmos jest w opór drogie. I co 3,2, 1 i rakieta strzeli focha, że nie leci? Tak samo jest z twoją nauką. Ja wiem, że ci się może nie chcieć, że nie masz ochoty, a nauczyciele może za dużo poszaleli z zadaniami. Ale pomyśl, że jesteś taką rakietą, wielką machiną. Policz od 5 do 0 i… wystartuj z działaniem!

Tutaj mam jeszcze jeden trik: znajdź sobie coś, co programuje cię do pracy. To może być zakładanie słuchawek przed rozpoczęciem pisania, wkładanie kaptura, kiedy czytasz. Takie proste czynności, które będą dawały twojemu mózgowi sygnał, że zaraz będzie robił to i to.

Podsumowanie

To już koniec. Mam nadzieję, że z tymi radami uda ci się uczynić swoją naukę w domu efektywniejszą. Jeśli masz jakieś swoje sposoby, podziel się nimi w komentarzu!

Ściskam,
Ola!