Mity Sesyjne

mity sesyjne studentka z warkoczem

Mity sesyjne są bardzo popularne. Wszyscy twoi znajomi mówią, że to tragedia. Gorzej, to będzie straszniejsze niż matura, którą straszyli cię przez 3 lata. Bo materiału tyle samo, a tylko pół roku! Albo, że przecież twój kierunek to śmiech na sali i co ty możesz wiedzieć o prawdziwej nauce.

Czym jest sesja?

Sesja jest niewątpliwie nie-najłatwiejszym okresem w życiu każdej studentki (i studenta!). Zawsze pojawi się delikatny stres lub niepewność, czy wszystko umiem, czy nie zrobiłam żadnego błędu na egzaminie lub nie pomyliłam się przy przenoszeniu odpowiedzi. To też czas wytężonej pracy mózgu. Bo- nie oszukujmy się- na co dzień nie siedzisz w sali na 500 osób i nie piszesz egzaminu.

Sesja jest też bardzo krótkim okresem. W gruncie rzeczy nawet krótszym niż niejedna matura. Pod względem wiedzowym też się zdecydowanie różnią. O tym jak się przygotować do sesji dowiesz się już za tydzień, więc jeśli masz jakieś pytania to śmiało pisz tutaj lub na moim IG!

Mity sesyjne

Ostatnio na Instagramie zapytałam, jakie są waszym największe mity związane z sesją. Odpowiedzi częściowo mnie zaskoczyły, reszty się całkowicie spodziewałam. Jakie są więc waszym zdaniem mity sesyjne?

„Uczą się tylko prawnicy i lekarze, a reszta to pikuś nie sesja”

To prawda, że ze względu na specyfikę tych kierunków nauki może być „więcej”. Chodzi mi tutaj o naukę czysto pamięciową. Ale najpierw trzeba by zdefiniować co to znaczy dużo nauki. Lekarze i prawnicy mają dużo nauki – jak na swoje kierunki. Poza tym każdy inny kierunek ma dużo nauki! Specyfika każdego z kierunków jest inna i jasne, że tobie może się wydawać, że oni uważają, że mają dużo nauki. Tylko, że ty nie znasz ich perspektywy, a oni twojej. Oni też mogą uważać, że ty masz mnóstwo nauki i że nie dali by sobie rady.

Prosta rada jest taka, żeby nie mierzyć wszystkich swoją miarą, tylko wziąć pod uwagę, że każdy ma inny kontekst i perspektywę. I najlepiej skupić się na tym, co ty masz zrobić, a nie Kasia, Basia czy Asia.

„Wszystkiego można nauczyć się w dzień przed sesją”

Gdyby tak było, każdy z pewnością miałby same piątki w USOSie. Odkąd jednak wprowadzili mobilną opcję USOSa i można sobie sprawdzić statystyki zdających przedmiot… gwarantuję ci, że nie ma tam samych piątek. Nawet z tych „najłatwiejszych” przedmiotów, których to można się nauczyć w jeden dzień. Ale to będzie moja piąta sesja. Przez te 2,5 roku najkrócej uczyłam się 4 dni po ok. 3-4h. U znajomych też to tak wygląda. Więc, jeżeli przyjmiemy, że czegoś da się nauczyć w ciągu 24h -to tak, da się. Ale jeżeli uznamy, że da się czegoś nauczyć w jeden dzień to nie… chyba, że to ma być taki wstęp do nauki pod poprawkę.

„Sesji nie da się zdać za pierwszym razem”

Tutaj się troszkę zastanawiałam, o co chodzi, ale postanowiłam, że rozpatrzę to z dwóch punktów widzenia.

Sesji nie da się zdać w pierwszych terminach i pierwszej sesji nie da się znać. Oba uważam za totalną bujdę na resorach.

Sesja, to nie jest jakaś czarna magia i jeśli się dobrze przygotujesz i ją rozplanujesz, zdasz ją zarówno za pierwszym razem(potem już coraz łatwiej się do niej podchodzi), jak i w pierwszych terminach.

„Sesja depresja”

Jakiś czas temu utarło się przekonanie, że sesja jest czasem, kiedy ze względu na ilość nauki i zaliczeń można aż popaść w depresję. To złe określenie. Jasne, u osób zmagających się z tą chorobą, objawy w trakcie sesji pewnie mogą się nasilić. Natomiast u osób, które nie chorują na depresję, nie zmagają się z nią i nie mają objawów na nią wskazujących, to po prostu chwilowe obniżenie nastroju.

Ze względu na stres, dużą ilość zadań i być może przeciążenie organizmu, czujesz się gorzej. Dobrze byłoby, gdybyś w czasie sesji dbała o siebie jeszcze mocniej, niż zazwyczaj. Wysypiała się, dobrze jadła i odpoczywała. Łatwiej i efektywniej będzie ci się uczyć, a przy okazji nie przemęczysz organizmu.

„Sesja jest straszna i ciężko ją zdać”

Przez opowiadania starszych kolegów i koleżanek, zwłaszcza tych mniej pracowitych, możesz usłyszeć szereg strasznych historii rodem z horrorów. Że tego przedmiotu nie da się zdać, a tamten profesor to jest strasznie męczący. Egzaminy są strasznie skomplikowane, a o zaliczeniu u tego ćwiczeniowca, to już w ogóle można zapomnieć.

Zdarzają się trudne egzaminy, zdarzają się upierdliwi ćwiczeniowcy i wykładowcy. Ale bardzo dużo zależy od twojego nastawienia i, po raz kolejny powtórzę, twojej wiedzy. A nawet, jeżeli zdarzy się, że za pierwszym razem powinie ci się noga, to są jeszcze terminy sesji poprawkowej. Popatrz, w gruncie rzeczy, jednak więcej osób zdaje niż nie zdaje!

Podsumowanie

Mity sesyjne są bardzo popularne, ale mam nadzieję, że udało mi się z nimi rozprawić. A może ty spotkałaś się z jeszcze innymi mitami sesyjnymi? Daj znać w komentarzu, jestem bardzo ciekawa, co jeszcze studenci myślą o sesji!

Ściskam,
Ola!