Level 10 life – określ, gdzie chcesz iść!

level 10 life studentka z warkoczem

Nie wiem jak Ty, ale ja chciałabym mieć kompas. Najlepiej taki, który mówiłby mi, że jak zrobię A to super, zbliżam się do celu, ale jak B, to słuchaj, zimno, coraz zimniej i za chwilę to zamarzniesz, tak daleko jesteś od robienia rzeczy w kierunku celu. Taki wiesz, Google maps, wersja życie. I choć kompasu może nie ma, to jest level 10 life, które sprawdza się równie dobrze.

Domyślasz się pewnie, że rozwój to nie jedna droga. Możesz się rozwijać w różnych dziedzinach, a te dziedziny podzielić nawet na poddziedziny itp. Weźmy na przykład taką jogę. Co jakiś czas zdarza mi się puścić sobie praktykę i wyginam się niczym wierzba na wietrze (w moich wyobrażeniach, na żywo wygląda to raczej jak próba ruszenia dębu. Niby coś tam powiewa, ale nie oszukujmy się, szału nie ma).

No ale jeszcze dwa lata temu pozycja „psa z głową w dół” w moim wykonaniu wyglądała bardziej jak most. Teraz coraz bliżej mi do tego uroczego czworonoga. Rozwinęłam się? Jakby nie patrzeć. Ale to tylko jedna pozycja. Nie wpiszę sobie tego do jakiegoś wewnętrznego CV i nie powiem „ej no Ola należy Ci się teraz medal z ziemniaka!”.

Na fali życia

Poprawienie się w tej pozycji jest częścią czegoś większego -> ruchu i treningów. To z kolei jest częścią mojego życia, która się nazywa zdrowie. I tak oto machając na macie poprawiłam troszeńkę jeden z aspektów mojego życia. No dobra, super, gratuluję, że potrafisz zejść do tej pozycji, ale co to ma do rzeczy?

Już tłumaczę.

Otóż zdrowie jest dla mnie jednym z filarów, nad którymi pracuję. Dokładnie jednym z dziesięciu. Ćwiczenie o którym teraz piszę to level 10 life i można je znaleźć między innymi w książce pt. „Fenomen poranka” E. Hal. Możesz też je znać w nieco innej wersji, która się nazywa „heksagon szczęścia”, który przypisuje sobie F. Karzełek i zamiast 10 segmentów ma ich 6. Do mnie bardziej przemawia wersja z 10 segmentami i właśnie o niej chcę Ci opowiedzieć.

Level 10 life, czyli Icy Tower wersja życie

Generalnie samo założenie jest banalnie proste. Masz 10 segmentów i 10 poziomów. Segmentami mogą być na przykład:

  • finanse,
  • zdrowie,
  • relacje,
  • pasje,
  • zdrowie,
  • edukacja,
  • praca,
  • rozrywka,
  • religia/duchowość,
  • oszczędzanie,
  • dbanie o siebie,
  • odpoczynek,
  • dom,
  • samorozwój
  • i co sobie jeszcze wymyślisz.

Ważne, żeby było 10 tych tematów.

Następnym krokiem jest Twoja ocena danego obszaru w skali… zgadałaś! Oceniasz zagadnienie poziomem od 1 do 10. Poziom 1 to najniższa ocena, poziom 10 najwyższa. I wiesz co, nie ma żadnych kryteriów. Ty sama je wyznaczasz i do tego potrzebujesz określenia celów i swojego poziomu zadowolenia z danego obszaru. Jeszcze raz podkreślę: TY decydujesz, jak oceniasz dany obszar. Nie Basia, Kasia czy Józia. TY!

Celem jest oczywiście osiągnięcie tego 10 levelu, ale sama musisz zdefiniować, co się pod tym najwyższym poziomem kryje.

To co, spróbujesz?

Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?

Sama to ćwiczenie robiłam jakoś w styczniu. Zwlekałam z nim okropnie, bo mój wewnętrzny krytyk był święcie przekonany, że 2021 to nie był sukces i raczej większość moich zagadnień będzie na najniższych poziomach. Jak się domyślasz, po wypełnieniu tego zadania trochę się zdziwiłam i przybiłam sobie mentalną piąteczkę, bo poszło mi nieźle, a nawet całkiem dobrze i tylko jeden (1!) obszar wypadł poniżej 5 levelu.

To zadanie świetnie pokazuje Ci, nad jakimi obszarami możesz popracować, a być może nawet powinnaś, bo skoro je sobie wypisałaś, to widocznie są dla Ciebie całkiem ważne. Wypisując sobie te obszary określasz też cele do których chcesz dojść!

Moim zdaniem cele w rozwoju są bardzo ważne, ponieważ są trochę jak drogowskazy. Dzięki nim nie kręcimy się w kółko i nie idziemy na ślepo nie wiadomo gdzie. Jednocześnie mamy kilka dróg, dzięki którym możemy do nich dotrzeć. Możemy też w trakcie lub już po dotarciu do celu zmienić punkt końcowy i nasza podróż będzie trwała dalej!

Koniecznie daj znać, jak poszło Ci ćwiczenie i jakie są Twoje wrażenia!


Ściskam,
Ola💛