Jak czytać więcej książek

jak-czytać-więcej-książek-studentka-z-warkoczem

Jak dobrze wiemy, czytelnictwo w Polsce nie ma się najlepiej. W 2018 tylko 37% respondentów odpowiedziało, że przeczytało przynajmniej jedną książkę. Tylko 9%, że przeczytało więcej niż jedną. Nie są to zadowalające wyniki. Jak czytać więcej? Dzisiaj się tym zajmiemy!

Całkiem spora liczba osób odpowiada, że nie ma czasu na czytanie. I z jednej strony to rozumiem. Szkoła, praca, życie towarzyskie, obowiązki, zajęcia dodatkowe. A doba ma przecież tylko 24 godziny i nijak się jej nie da wydłużyć. Jak więc czytać więcej?

Moja przygoda z czytaniem

Jako dziecko lubiłam za bardzo czytać. O wiele bardziej wolałam rysować i malować. Moja miłość do czytania pojawiła się dopiero około 5 klasy podstawówki, kiedy to lekturą był „Kwiat Kalafiora”. Od tego czasu zaczęłam czytać bardzo dużo i byłam w stanie poświęcić na to całe dnie.

Tak minęło całe gimnazjum, a w liceum doszło wiele zajęć. Nadal czytałam, ale już nie byłam na to w stanie poświęcić całego dnia. Na studiach pojawiły się tym bardziej inne priorytety, ale to czytanie zawsze gdzieś było. Dopiero teraz, gdy zaczęłam drugi kierunek, zdałam sobie sprawę z tego, jak mało czytam „hobbistycznie”. Książki czytałam głównie te prawnicze, podręczniki akademickie, ale normalne, zwykłe? Wcześniej w wakacje. Tak zaczęłam sobie myśleć nad sposobami, jak czytać więcej i stąd wziął się ten post! I nie, nie mam magicznego sposobu na wydłużenie doby 😉

Jak czytać więcej?

Czytaj w autobusie i kolejkach

Pomyśl, na co dzień to jeden z większych pochłaniaczy Twojego czasu. Na pewno nie raz zdarzyło Ci się czekać zbyt długiej kolejce do lekarza, który w dodatku się spóźniał. Lub utknąć na co najmniej 40 minut w korku w środku miasta. I tak, można wtedy po prostu przeglądać fejsa,ale… po co? I jasne, jeszcze kilka lat wstecz oznaczało to konieczność taszczenia ze sobą książki. Teraz każdy w kieszeni ma telefon i to właśnie na nim może sobie czytać. Bardzo wygodną opcją są także czytniki ebooków. Sama mam i korzystam i jestem z niego bardzo zadowolona, zwłaszcza że nasza wspólna przygoda zaczęła się ponad 5 lat temu! Tym sposobem powrót do domu czy czekanie w kolejce miną w mgnieniu oka.

Zrób z czytania rytuał

Nie każę Ci poświęcać każdego momentu na czytanie. I wiem, że masz milion innych spraw na głowie. Zachęcam Cię jednak do tego, abyś chociaż raz w tygodniu zrobiła sobie taki rytuał czytelniczy. Z ulubioną herbatą lub gorącą czekoladą, w wygodnych ciuchach i z zapaloną świecą. Lub zupełnie inaczej, ale tak, żebyś odpoczęła i odprężyła się!

Jak czytać więcej? Zaplanuj to!

Coraz popularniejsze w ostatnim czasie są poranne i wieczorne rutyny. Dobrą opcją jest wyrobić sobie właśnie taką rutynę z czytania. Na przykład co tydzień w środę czytam 50 stron powieści albo codziennie po przebudzeniu przez 15 minut czytam. Wygląda na niewiele, ale w dłużej perspektywie, zbiera się całkiem sporo minut… i przeczytanych stron! 😉

Monitoruj ile czytasz

Jeśli już jesteśmy przy planowaniu, warto uwzględnić jakieś „rozliczanie się” z przeczytanych stron lub książek. Mamy jakąś taką skłonność do tego, żeby osiągać więcej. Dlatego z miesiąca na miesiąc będziemy chciały czytać więcej, żeby tylko liczba stron w naszym „trackerze” się zwiększała! Możesz go sama narysować, możesz poszukać w internecie lub zrobić go w arkuszu kalkulacyjnym. Bylebyś tylko więcej czytała! Fajnie też znaleźć grupkę osób, z którą będziesz porównywać swoje wyniki!

Rzuć sobie wyzwanie

Jak dla mnie wyzwania są największymi motywatorami. Bo tak jak wyżej, chcesz się stawać coraz lepszą i lepszą, tyle że w krótszym czasie. Wyzwania są dobre do zrywów, gdy od dłuższego czasu chciałoby się coś zrobić, ale jakoś brak chęci. Poszukaj sobie takich wyzwań lub zorganizuj sama takie, które najbardziej będzie odpowiadało twoim oczekiwaniom. Możesz przeczytać 52 książki w rok, klasyki literatury, wszystkie kryminały Agathy Christie lub wszystkie książki w lokalnej bibliotece znajdujące się na półce z literą”B” lub jakąkolwiek inną. Wybór należy do ciebie, więc baw się i eksperymentuj, bylebyś tylko więcej czytała!

Czytaj więcej tego co lubisz lub na co masz ochotę

Każdy ma jakiś swój ulubiony gatunek. Może być to jeden gatunek, może być ich więcej. I nikt cię nie zmusza do tego, żebyś w tym zakresie wychodziła poza swoją strefę komfortu, dlatego… czytaj tylko te książki, które chcesz, a nie które wypada! Powróci radość z czytania i na pewno pojawi się większy entuzjazm. Chodzi mi oczywiście o to czytanie dla przyjemności, a nie to związane z nauką. W tym drugim przypadku, czasem trzeba przeczytać coś, co niekoniecznie musi nam się spodobać.

Czytaj kilka książek na raz i czytaj więcej!

Ola, do czego Ty mnie namawiasz, przecież multitasking nie działa!? Zgadzam się, nie działa. Ale zdarzają się takie momenty, kiedy musisz czytać dużo. I to niekoniecznie relaksujących książek. W takich momentach, przynajmniej u mnie sprawdza się czytanie kilku książek na raz. Oczywiście, tak czytając trzeba mieć pełen schemat, bo okaże się na przykład, że w „Moralności Prawa” mamy romans i zagadnienia marketingowe. I jak to mówią, wyjdzie groch z kapustą, a nie czytanie.

Jak więc się w tym nie pogubić? Otóż bardzo prosto! Choć generalnie zachęcam do robienia notatek z książek, żeby więcej pamiętać, to tutaj zachęcam do robienia całego „konstruktu z książek”. Co to znaczy? Zrób sobie mapę myśli. Na środku napisz tytuł danej książki, a w odnogach dodawaj tytułu kolejnych rozdziałów. Od tego niech odchodzą kolejne odnogi, które zawierają najważniejsze treści z danego rozdziału. Takim sposobem, nawet po kilkunastu tygodniach, gdy spojrzysz w mapę myśli, będziesz wiedziała o czym była dana książka!

Podsumowanie

Mam nadzieję, że te 7 sposobów ułatwi ci zadanie pod tytułem: czytać więcej! O korzyściach płynących z czytania, możesz przeczytać w jednym z moich wcześniejszych wpisów, konkretnie w >>TYM<<.

Daj znać, jakie są twoje patenty na czytanie większej ilości książek! I oczywiście: Która książka jest twoją ulubioną?

Ściskam,
Ola!