Czego nauczyło mnie liceum?





Jesień. Wieczory coraz dłuższe więc zbiera się na wspominki. Pamiętam bardzo dobrze jak bardzo cieszyłam się, że w końcu pójdę do liceum. Czekałam na to prawie całą trzecią klasę. A kiedy okazało się, że dostałam się właśnie do tego liceum, którego chciałam i do, jak wtedy mi się wydawało, wymarzonej klasy, bo wiecie, wtedy jeszcze chciałam być szanowaną Panią adwokat, to już w ogóle była magia. Także bierzcie kubki z gorącą herbatą, nakryjcie się ciepłym kocykiem i lecimy!

1. Uważaj na ludzi

Na początku szkoły byłam wielką optymistką. Szklanka zawsze była do połowy pełna i takie tam. Szybko się jednak okazało, że ludzie, których spotkałam na swojej drodze, skutecznie udowodnili mi, że wcale tak nie jest. Pierwszy projekt, konkurs, niespełnione ambicje nauczycieli, dla których bardzo liczyło się właśnie to, żeby ich nazwisko znalazło się w rubryczce „opiekun”. Tak można by w skrócie opisać te trzy lata.

Nauka: Dla innych jesteś konkurencją nawet w prowincjonalnej wręcz szkole. Nie poddawaj się i walcz o swoje, nawet jeśli wszyscy traktują cię jak konkurencję.

2. Nie oceniaj

Wiecie, podczas wyjazdu do Włoch poznałam taką dziewczynę. Na lekcjach siedziała ławkę za mną. Ale… jakoś w szkole niekoniecznie miałam ochotę z nią rozmawiać. Po pierwsze dlatego, że bardzo wyróżniała się w stosunku do całej reszty ludzi w klasie, po drugie dlatego, że zawsze miała swoje zdanie, zazwyczaj odmienne od wszystkich innych i zawsze odpowiednie. Skończyło się to tak, że teraz jesteśmy przyjaciółkami i choć mieszkamy w dwóch różnych miastach, a ona kończy jednocześnie dwa kierunki, to wiem, jak dużo rzeczy osiągnęłam dzięki jej wsparciu i pomocy.

3. To tylko liceum

Gdy pójdziemy na rozmowę o pracę, nikt nie zapyta nas, czy z pierwszego sprawdzianu z biologii mieliśmy 1 czy 6. Nikogo nie będzie obchodziło, czy to był human, mat-fiz, biol-chem czy jakikolwiek inny profil. Ważne natomiast będzie to, co z niego wynieśliśmy. Czy potrafimy się poprawnie wyrażać w naszym ojczystym języku? Czy z języków obcych jesteśmy na tyle dobrzy, aby móc płynnie porozumieć się z obcokrajowcem. Dlatego odpuść naukę dla ocen, dla udowadniania innym, że jesteś lepszym od nich. A jeżeli czujesz, że to nie Twoja bajka, to zmień ją. Bo kto, jak nie Ty?

4. Uczysz się tylko dla siebie

Zawsze powtarzał mi to mój ojciec. Tyle że na gruncie rodziny, kończyło się to tylko na powtarzaniu, bo zawsze, gdy miałam z czegoś gorsze oceny, słyszałam, że muszę je poprawić. Prawda jest taka, że uczymy się tylko dla siebie, a to, że komuś się to nie podoba, to jego sprawa, nie nasza. Bardziej interesowałam się polskim, fotografią i historią ludów prekolumbijskich Ameryk. I sto razy bardziej wolałam się uczyć tego, niż logarytmów, które i tak nie będą mi do niczego potrzebne. Myślę, że największym paradoksem tej sytuacji jest to, że biologii nienawidziłam z wzajemnością, za to wiem z niej stosunkowo dużo.

5. Śpij!!!

Przez rok spałam po 4 godziny. Nie potrafiłam rozłożyć sobie nauki tak, żeby po powrocie do domu skończyć ją we w miarę rozsądnych godzinach. Potem przyszła olimpiada, nauka noc dzień (w tym miejscu pozdrawiam wyżej wspomnianą przyjaciółkę, która pijąc przez trzy dni wyłącznie energetyki została finalistką dwóch olimpiad– czytający, nie róbcie tak :P)  Nawet nie zwróciłam uwagi na to, jak bardzo pogorszył się stan mojej cery, moje funkcje umysłowe i poznawcze, a co za tym idzie nastrój i chęć do życia. Dopiero po jakimś czasie, gdy ułożyłam sobie skuteczny plan samo-nauczania, nauczyłam się ODPUSZCZAĆ niektóre rzeczy i zaczęłam sypiać 6,5-8h zobaczyłam jak dużo czasu traciłam przez to, że nie spałam.

 

Kochani, bądźcie mądrzejsi o moje błędy i korzystajcie z czasów licealnych. Potem będzie już tylko gorzej piękniej, jeśli będziecie bogatsi o pewne doświadczenia!

Ściskam,
Ola.

Zdjęcie jest autorstwa Stephan Vance i pochodzi ze zbiorów Unsplash