BŁĘDY PLANOWANIA PRZEZ KTÓRE TWOJE PLANY NIE WYCHODZĄ

błędy planowania studentka z warkoczem

To nie będzie wpis o tym, jak ładnie narysować swój planer. Nie będę też mówić, czy lepiej wybrać kalendarz czy zeszyt, bo to od tego zależy, czy wyjdą Ci plany. Nie, to nie ma wpływu. Dzisiaj chcę pogadać o kłodach, które sama sobie rzucasz pod nogi w realizacji planów. Błędy planowania są powszechne i czas się z nimi rozprawić!

W gąszczu materiałów, z którymi codziennie się stykamy, zauważam całkiem sporo „porad” o planowaniu. Polegają one na porównaniach dlaczego kalendarz X jest lepszy od planera. Porady te nie pomogą ci jednak ani trochę w realizacji twoich planów, jeżeli te plany są źle konstruowane. Co może być złego w planach?

Nie przewidujesz spadku energetycznego

Spadek energetyczny to ten dzień w trakcie tygodnia, w którym masz ochotę wyjechać i nie wracać. Albo chociaż nie wstawać spod kołdry.

Każdego dnia wydatkujemy energię na działanie, nawet jeżeli tym działaniem jest leżenie na kanapie i oglądanie Netflixa. I każdy z nas ma taki dzień tygodnia, w którym zauważa u siebie spadek energii. U mnie to zazwyczaj poniedziałek, ponieważ w weekendy i tak pracuję lub się uczę, a najintensywniejszy czas mam od czwartku.

Jeśli nie uwzględniasz tego dnia u siebie i planujesz na ten dzień dużo… Cóż, skończy się to frustracją i niewykonanymi zadaniami. Lub zmuszaniem się do pracy, a tego nie polecam.

Nie zostawiasz buforów czasowych

Zbliżający się deadline jest motywacją dla wielu z nas. Adrenalina sprawia, że mamy ochotę góry przenosić. Jednak swój własny deadline warto ustawiać wcześniej, niż ten właściwy. Dlaczego?

Dlatego, że zdarzają się sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Sytuacje losowe czy zdrowotne mogą nam namieszać w planach. I po to przydają się bufory czasowe. Czyli takie okresy, dni, a nawet jeden dzień, między Twoim deadlinem a deadlinem właściwym. Są właśnie na takie nieprzewidziane momenty. Jeśli nie przewidzisz takich buforów, sama sobie zafundujesz stres, zarwane nocki i parę innych nieprzyjemności. A jeśli nic nie wyskoczy, bufor możesz przeznaczyć na przykład na odpoczynek 😉

Niedokładnie określasz cele

To bardzo częsty błąd. Dlaczego? Bo każdy mówi o tym, żeby cele wyznaczać, ale nikt nie mówi, jak to dobrze zrobić. Jaki jest efekt? Ano taki, że zaplanowany masz „angielski” albo „obiad” albo milion innych przykładów. Dlatego celom będzie poświęcony grudzień i live #postudencku, które są co tydzień w czwartek o 18.00 na Instagramie!

Możesz pomyśleć, co z tego? Przecież wiem, co się pod tym kryje! Wiesz teraz, w momencie planowania, a za kilka chwil możesz całkiem zapomnieć i nie pamiętać, czy na wtedy miałaś oddać pracę z angielskiego czy może zrobić zadania z gramatyki.

To też niewygodne dla nas. Kiedy niedokładnie określimy cele, czujemy się przeciążeni i słabiej pracujemy. Nasz mózg cały czas przetwarza te zadania, żeby nie zapomnieć, o co w nich chodziło. Właśnie dlatego, przed rozpoczęciem pracy lub w jej trakcie, warto zrobić brain dump.


Lub robisz to zbyt zbyt dokładnie

Może się też zdarzyć zupełnie odwrotnie: twoje cele są tak dokładnie rozpisane, że to trochę never ending story. Ma to swoje plusy: wykonanie poszczególnych etapów celu powinno pójść ci raz dwa, ale można też wpaść w pułapkę. A nawet w 2 pułapki.

Po pierwsze, możesz czuć się przytłoczona tym, jak bardzo cel jest skomplikowany, przez co będziesz robiła wszystko, żeby tylko odłożyć to na później.

Drugą pułapką jest pułapka perfekcjonizmu. Rozpisując sobie cele, sprawdź, czy część zadań nie wynika właśnie z dążenia do doskonałości, przez co może być całkowicie zbędna. Wykreślając te za dokładne cele możesz odzyskać nie tylko więcej czasu, ale i większą chęć do działania.

Nie znasz swoich celów

W kategorii „błędy planowania” ten będzie całkiem wysoko. Na pocieszenie: to całkiem zrozumiałe, że nie znasz swoich celów, bo o ile jesteśmy uczeni, jak dodawać i odejmować, liczyć deltę, przyspieszenie i odległość na mapie… to nikt nie uczy nas jak wyznaczać cele realne, mierzalne i po prostu takie, które chcemy wykonać.

Można się tego uczyć metodą prób i błędów, można zapytać Google o radę. Można też usiąść i zastanowić się do czego chciałabym dojść, jak to zrobić i czego do tego potrzebuję.

Jeżeli tak jak ja teraz, chcesz się nauczyć nowego języka, nie wypisujesz sobie w celach „nauczenie się języka elfów”, bo skąd właściwie będziesz wiedziała, że już ten język umiesz? Łatwiej i efektywniej jest wyznaczyć sobie cel „nauczę się czasu teraźniejszego z języka elfów”. Ten cel jest bardziej mierzalny, możliwy do określenia zakresowego i czasowego.

Jest to trochę powiązane z tym co pisałam dwie części wyżej, ale tutaj chciałabym cię namówić do tego, żebyś przemyślała, czy to co robisz rzeczywiście realizuje twoje plany i twoje cele. A jeżeli czujesz, że kręcisz się trochę jak chomik w kołowrotku, to żebyś z niego wyszła i zastanowiła się dokąd chcesz iść.

błędy planowania studentka z warkoczem

Błędy planowania, czyli przepisywanie

O tym, jak lepiej planować przeczytasz już na moim blogu, konkretnie w tym poście. Ale żeby móc to zrobić, musisz sobie uświadomić jedną bardzo ważną kwestię: przepisywanie niewykonanych celów nie zaprowadzi cię nigdzie dalej, niż do własnej frustracji.

Wiem, że wszyscy chcielibyśmy realizować całe nasze listy zadań. Wiem też, że z różnych przyczyn to nie wychodzi, przynajmniej czasem. Kiedy nie wychodzi to cały czas, może lepiej usiądź i przeanalizuj jak planujesz, kiedy, i co powoduje, że te plany nie wychodzą? Taka autoanaliza pomaga uświadomić sobie z czym mamy problem i co dobrze by było poprawić.

Błędy planowania a motywacja

Motywacja, ah motywacja! Na motywację wszyscy czekają i to przecież pod jej wpływem (a nie w trudach i z planem) powstają wielkie dzieła! Nawet nie wiem skąd i kiedy się wzięło to oczekiwanie na motywację. Wszyscy oczekują jej niczym złotego pociągu lub innego świętego Graala. Tymczasem jest to ostatnia rzecz, której powinniśmy oczekiwać w kontekście naszych planów i ich realizacji.

Planować, a przede wszystkim realizować w oparciu o samodyscyplinę. Jeśli jesteś w stanie coś świadomie zaplanować, najprawdopodobniej jesteś też w stanie wziąć odpowiedzialność w przypadku niewykonania tego zadania. To bardzo ważne, zwłaszcza, jeżeli twoje plany dotyczą nie tylko ciebie.

Poza tym, czekanie na motywacje jest o tyle niefajne, że możesz się po prostu nie doczekać. Stan „motywacji” zależy od wielu wielu czynników, których częściowo albo nie jesteśmy świadomi albo nie mamy na nie wpływu. Dajmy na to, jesteś motywowana tylko, gdy świeci słońce. Czy masz na to wpływ? No niekoniecznie. Dlatego postaw na dyscyplinę.

Ewentualnie na grywalizację ze samą sobą. Czym jest grywalizacja? To coś w rodzaju gry sama ze sobą. Może brzmieć: „jak szybko przeczytam tę książkę?”, „jak szybko uda mi się zrealizować 3 dzisiejsze priorytetowe zadania”? W ten sposób, bardziej chce ci się działać, bo chcesz sama ze sobą wygrać.


Nie ma jednej uniwersalnej metody

Mimo, że wszyscy byśmy tego pragnęli, to nie ma jednej uniwersalnej metody planowania, dlatego musimy szukać najlepszej dla siebie. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi podczas poszukiwań, uda ci się uniknąć najpopularniejszych błędów, a co za tym idzie lepiej realizować swoje plany!

A może dostrzegasz jakieś inne błędy planowania? Jeśli tak, to koniecznie podziel się nimi w komentarzu! I jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, zapisz się na newsletter!

Ściskam,
Ola!

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się tym wpisem ze znajomymi. Będzie mi jeszcze milej, jeśli dzieląc się nim oznaczycie mnie . Dlatego zachęcam do polubienia moich profili w mediach społecznościowych, to tylko trzy kliki!
Facebook:
klik!
Instagram:
klik!
YouTube: klik!